Przejdź do strony Lasów Państwowych Przejdź do strony Polskiego Związku Łowieckiego
       

Do zobaczenia na finałach

Ósma edycja programu „Ożywić pola. Rok trznadla” dobiegła końca. Do „Łowca Polskiego” dotarło prawie sto sprawozdań, spośród których komisja konkursowa wybrała przed świętami Bożego Narodzenia 30 finalistów – najlepsze szkoły w naszym konkursie.

Listonosze, którzy codziennie dostarczają rozmaite przesyłki do redakcji „Łowca Polskiego”, w drugiej połowie listopada mieli – obiektywnie trzeba przyznać uzasadnione – powody do narzekania. Każdego dnia dźwigali na trzecie piętro kamienicy przy warszawskiej ulicy Nowy Świat 35 po kilka, a nawet kilkanaście sprawozdań nadsyłanych przez szkoły na zakończenie „Roku trznadla”. Pół biedy, jeśli były to grubsze nieco listy czy listowe przesyłki. Ale zdarzały się – i to wielokrotnie – ciężkie i wielkogabarytowe paczki. „Nie moglibyście organizować skromniejszych konkursów?” – padło nawet kiedyś pytanie.

Jako organizator programu „Ożywić pola”, który w imieniu Polskiego Związku Łowieckiego koordynuje od 2005 roku całą akcję, nie byliśmy jednak wcale źli z faktu zasypania nas Waszymi – drodzy nauczyciele, myśliwi i dzieci – sprawozdaniami. Z dumą obserwowaliśmy, jak każdego dnia rosną (dosłownie!) góry paczek z opisami Waszych działań. Jedynym powodem do zmartwienia było pytanie, czy zmieścimy w jednym redakcyjnym pokoju wszystkie napływające sprawozdania.

Udało się, choć w ósmej edycji programu dotarło (do końca listopada) na warszawski Nowy Świat blisko sto sprawozdań (na 135 ostatecznie zgłoszonych szkół). Pojawiły się sprawozdania z placówek oświatowych, które wcześniej nie informowały nas, że uczestniczą w akcji (dopisaliśmy te szkoły do listy).

Nie zdradzimy jeszcze w styczniowym numerze ani listy trzydziestu szkół, które zakwalifikowały się do finału „Roku trznadla” (to ogłosimy w numerze lutowym „Łowca Polskiego”), ani tym bardziej ostatecznej klasyfikacji, czyli nie wskażemy, kto wygrał nasz konkurs, kto znalazł się na tzw. pudle, czyli w pierwszej trójce, kto trafił do pierwszej dziesiątki, a kto zajął miejsca w czołówce, ale bardziej z tyłu. Chcemy kontynuować tradycję, że ogłaszamy te szczegółowe wyniki na spotkaniach ze szkołami – żeby emocje i niespodzianka były większe.

Dzisiaj możemy napisać, że najcięższe wagowo sprawozdanie przysłało Gimnazjum im. Władysława Nehringa z Kłecka, największa formatowo praca dotarła do nas ze Stronia Śląskiego, najbardziej zaskoczyła nas (pozytywnie) forma sprawozdania ze Szkoły Podstawowej nr 1 w Staszowie, a członkom komisji konkursowej najbardziej spodobały się okładki sprawozdań ze Szkoły Podstawowej z Pogalewa Wielkiego i Gimnazjum w Maciejowicach. Nie przesądza to, oczywiście, wyników ostatecznej klasyfikacji i radzimy się tymi informacjami zbytnio nie sugerować co do generalnych rozstrzygnięć, ale szkoły te już wyróżniły się w ten sposób w pamięci „Roku trznadla”.

Powoli układamy teraz terminarz spotkań – finałów regionalnych. Ich liczba i miasta, gdzie takie finały będą się odbywać, zależą od składu grupy finalistów, ale bez zbędnego ryzyka już dzisiaj możemy napisać, że jeden z finałów na 99 proc. odbędzie się w drugiej połowie stycznia 2015 roku w stolicy Podkarpacia, Rzeszowie. Okręg rzeszowski, dowodzony przez łowczego Zdzisława Siewierskiego, dosłownie zasypał nas sprawozdaniami ze swoich szkół i choć kształt i zawartość merytoryczna opracowań są w poszczególnych przypadkach różne, to kilka szkół z tego terenu do finału dotrze na pewno.

Tradycyjnie mocne okazały się także Dolny Śląsk oraz Wielkopolska, ale dostrzegliśmy też bardzo ciekawe prace np. z Mazowsza czy województwa kujawsko-pomorskiego. Pojawiły się nowe gwiazdy, a więc szkoły, które startowały w akcji „Ożywić pola” po raz pierwszy, a już przebojem wdarły się do czołówki.

Innymi słowy, czeka nas pasjonująca zima z kilkoma finałami regionalnymi i nagrodami dla szkół, nauczycieli i myśliwych. A od marca wystartujemy z dziewiątą edycją programu „Ożywić pola”. Kto będzie patronem kolejnej serii, zdradzimy jednak dopiero w marcowym numerze „Łowca Polskiego”.

Mirosław Głogowski
fot. Andrzej Wierzbieniec

styczeń 2015