Przejdź do strony Lasów Państwowych Przejdź do strony Polskiego Związku Łowieckiego
       

Dlaczego trznadel?

Ogłaszając ósmą edycję akcji „Ożywić pola”, zaskoczyliśmy – sądząc po reakcjach części czytelników – wiele osób. Nawet niektórzy myśliwi nie znają… trznadla. Może więc warto przedstawić bliżej tego ciekawego ptaka, którego spotkanie nie powinno być dla uczestników „Roku trznadla” żadnym kłopotem.

Trznadel jest wszędzie. Żyje w całej Europie i na środkowoazjatyckich stepach zachodniej Syberii. W Polsce równomiernie występuje w całym kraju, także w górach, więc – to uwaga bezpośrednio do uczestników akcji „Ożywić pola” – tym razem żadna szkoła nie powinna się skarżyć, że ma „gorzej”, bo na jej terenie nie można go spotkać.

Co ważne, większość trznadli zimuje na miejscu, w Polsce, choć niektóre wybierają się do Europy Zachodniej. Przeprowadzone w naszym kraju badania dotyczące występowania trznadli w różnych siedliskach wykazały, że te ptaki zajmują głównie pola uprawne i obrzeża lasów, a w jednej czwartej wypadków – klasyczne łąki. Jedynie w 8 proc. trznadle zasiedlały sady, nieużytki i obrzeża siedlisk ludzkich.

Spotkasz go wszędzie
Trznadel – dopowiedzmy do końca – towarzyszy polskiej przyrodzie w ekosystemach polnych niczym jeden z jej głównych aktorów. Po skowronku to najpospolitszy w Polsce ptak terenów otwartych, wybitnie związany z krajobrazem rolniczym.

Zajmuje wiele siedlisk – różnorodne obszary, dobrze nasłonecznione, będące mozaiką zadrzewień, krzewów i terenów otwartych, np. obrzeża widnych lasów liściastych i borów, pola, łąki (choć musi tu rosnąć choć kilka drzew lub krzewów), polany, zarośla, drzewa owocowe, sady, budynki i ogrody. Spotkać go można od nizin po piętro kosodrzewiny w górach i w pobliżu potoków i rzek. Unika jedynie miast, choć jest spotykany na obrzeżach wsi (zimą odwiedza je stadami).

Ptak nieco większy od wróbla – ma dłuższy ogon i wydaje się bardziej smukły – jest na dodatek mało płochliwy i nie kryje się przed człowiekiem. A ponieważ trznadle nie boją się ludzi, można je zobaczyć na wsiach, przy szosach, gdzie poszukują ziaren i nasion najróżniejszych chwastów, gdyż pokarm trznadla, poza okresem lęgowym, stanowią wszelkiego rodzaju ziarna (głównie zboża). Stąd spore stada tych ptaków można obserwować przy dużych stogach, które dostarczają dość pokarmu, by trznadle mogły w Polsce zimować. W karmnikach – które uczestnicy „Roku trznadla” na pewno będą zakładać – bez wątpienia nie pogardzą także wysokokalorycznym słonecznikiem.

Cytrynowy, więc widoczny
Trznadla trudno pomylić z innym gatunkiem dzięki jaskrawożółtej barwie i charakterystycznym, łatwym do wypatrzenia rdzaworudym kuprze. Naukowa nazwa tego gatunku to Emberiza citrinella, co w wypadku drugiego łacińskiego słowa oznacza nic innego jak… cytrynowy kolor.

Ptak wielkości wróbla jest więc charakterystyczny. Samiec ma głowę żółtą z brązowawymi podłużnymi kreskami; wierzch ciała jest rdzawobrązowy z ciemnymi plamkami, spód żółty, pierś kasztanowa, a kuper rdzawy. Samica w porównaniu z samcem jest bardziej stonowana: oliwkowobrązowa, ze znacznie wyraźniejszym kreskowaniem na głowie i spodzie ciała. Obie płcie łatwo dostrzec i obserwować.

Szczególnie ciekawym okresem dla obserwacji jest okres godowy, kiedy samice i samce różnią się ilością i jaskrawością żółtej barwy, dzięki czemu odróżnienie płci po upierzeniu nie sprawia problemu nawet z większej odległości. Szaty godowe są wynikiem nie tyle pierzenia się, co ścierania się końcówek piór, które wyrastają już jesienią. Nowe pióra są obrzeżone ciemną barwą ścierającą się w trakcie zimy. W ten sposób wiosną ukazują się jasnożółte spodnie części piór.

A skoro o wiośnie mowa, to trznadel jest także jej niemal pierwszym zwiastunem. Najpierw słyszymy na polach sikory bogatki, a zaraz po nich pojawia się w przyrodzie głos trznadla. Już na początku marca, w cieplejsze dni, samiec zaczyna ćwiczyć się w śpiewie. Siada w miejscach eksponowanych i śpiewa melancholijnie powtarzające się frazy pieśni. Słychać wtedy krótki, równobrzmiący motyw z szybko powtarzanych tonów z wysokim zakończeniem. Pierwszy głos wabiący to „cik”, a drugi odgłos – „srit”. Tak trznadel śpiewa od marca aż do jesieni.

Mistrz pozowania
Sięgnijmy wreszcie do opinii fotografików przyrodników, Grzegorza i Tomasza Kłosowskich, którzy radząc w Internecie, jak zrobić zdjęcia trznadlowi, piszą: „Jest w miarę powolny w ruchach. Należy do najbarwniejszych drobnych ptaków, a jego upierzenie odznacza się oryginalnym rozmieszczeniem barw i rysunkiem. Dotyczy to obu płci, które odznaczają się różnym upierzeniem. Jest ono u obu płci jasne, co znacznie ułatwia fotografowanie pod światło, a także wyraziste oddanie oczu, co jest bardzo ważne dla uzyskania dobrego zdjęcia ptasiej fizjonomii”.

Fotograficy informują też, że najlepszym okresem do fotograficznych spotkań z trznadlem jest przedwiośnie i wiosna, bo wtedy samiec śpiewa na odsłoniętych, niewysoko położonych miejscach, często na kołkach ogrodzeń pól i pastwisk. Zimą z kolei mieszkający na wsi fotografik może urządzić karmnik na podwórku. Można wykorzystać wkopany w ziemię metalowy zbiornik o gładkich ścianach czy dwie metalowe beczki, ustawione stabilnie jedna na drugiej, a na wierzchu zaaranżować placyk imitujący np. brzeg pola i tam wysypywać ziarno zbóż, które przywabi być może też inne gatunki łuszczaków. W pobliżu trzeba ustawić rodzaj ambony obserwacyjnej z ukryciem na wysokości karmnika, używając np. starych mebli.

Wskazując na sytuacje, które pozwolą uzyskać ciekawe zdjęcia trznadla, Grzegorz i Tomasz Kłosowscy piszą m.in. o śpiewie tego ptaka, momencie jego zrywania się do lotu – kiedy przydatny jest wieloklatkowy tryb pracy aparatu fotograficznego – i czasie kąpieli trznadla, która najczęściej odbywa się w kałużach na drogach.

Innymi słowy, jeśli w ramach „Roku trznadla” myśliwi i nauczyciele zabiorą młodzież szkolna na „polowanie” na tego ptaka z aparatem fotograficznym, takie łowy praktycznie w każdej szkole powinny się udać. Będzie to wspaniała lekcja przyrody w terenie, a najładniejsze zdjęcia trznadli będziemy publikować na stronie www.ozywicpola.pl.

Piotr Baraniecki

październik 2013