,

Zawartość tej strony wymaga nowszej wersji programu Adobe Flash Player.

Pobierz odtwarzacz Adobe Flash

     
 
 

Promotorzy naszej sprawy

Akcja „Łowca Polskiego” pod hasłem „Ożywić pola” jest w istocie akcją Polskiego Związku Łowieckiego. Bez aktywności myśliwych po prostu nie może się udać. Nasi koledzy z kół łowieckich, współpracując w tym programie z młodzieżą i nauczycielami, robią wspaniałą robotę nie tylko dla przyrody, ale także dla promocji łowiectwa.

Tomasza Szozdę (pierwszy z lewej) zaprosiła do akcji „Ożywić pola” nauczycielka Marta Kujawa

Jak zaczyna się kontakt myśliwych ze szkołami położonymi na terenach ich łowisk? Najprostsza odpowiedź mogłaby brzmieć, że wynika on ze statutowego obowiązku, gdyż właśnie przepisy PZŁ nakazują nam aktywną promocję łowiectwa wśród młodzieży i społeczeństwa.

W praktyce nie wszystkie koła łowieckie i nie wszyscy myśliwi realizują tę część naszych zadań. – Trzeba – jak mówi Zbigniew Skowronek, który od lat w akcji „Ożywić pola” opiekuje się jednocześnie sześcioma szkołami – zrozumieć, że zbyt często tworzymy – my, czyli zbiorowość myśliwych – mocno hermetyczną, trochę wyalienowaną ze społeczności lokalnych, grupę społeczną. I że nie tylko warto, ale MUSIMY to zmieniać, by obserwujący nasze działania niemyśliwi lepiej rozumieli, co i dlaczego robimy.

Kontakt ze środowiskiem
Ta świadomość, że trzeba wtopić koła łowieckie w środowiska lokalne, by nie były tam ciałem obcym, na szczęście towarzyszy wielu z nas od dawna. Zbigniew Pawlus, którego dwie szkoły, z Pogalewa Wielkiego i Krzydliny Wielkiej, od kilku edycji naszej akcji zawsze osiągają znakomite wyniki, za prekursora takiego myślenia na swoim terenie uważa Stefana Jędrzejaka, który prezesując przed laty kołu „Daniel” z Wołowa, doprowadził do stworzenia w 1998 roku w tym kole stanowiska wiceprezesa ds. kontaktów ze środowiskiem.

Zbigniew Pawlus od 1998 roku jest wiceprezesem ds. kontaktów
ze środowiskiem w Kole Łowieckim „Daniel” z Wołowa

To właśnie Zbyszek – jak mówią o nim wszyscy – został wtedy tym wiceprezesem. I… od razu ruszył do szkół, bo – jak mówi – do ludzi najłatwiej dotrzeć poprzez dzieci i nauczycieli, tworzących zwłaszcza w małych miejscowościach bardzo opiniotwórcze elity lokalne.

Zaczęło się m.in. od organizowanych w szkołach w Mojęcicach i Pogalewie przez myśliwych tzw. białych niedziel, czyli bezpłatnych porad lekarskich dla okolicznych mieszkańców. Dzięki temu koło łowieckie zyskało życzliwość i wdzięczność wielu osób, co pozwoliło przełamać niekorzystne dla nas stereotypy.

Od niechęci do przyjaźni
Właśnie uprzedzenia pod adresem myśliwych akcja „Ożywić pola” pozwala w dziesiątkach przypadków zniwelować, a nawet zamienić je w podziw dla naszego codziennego działania. Jako ogólnopolski koordynator programu spotykam się z tym wielokrotnie. Jadwiga Wiśniewska, nauczycielka ze szkoły w Kowalu, nota-bene od lat świetnie radzącej sobie w akcji „Łowca Polskiego”, opowiada często, że kiedy w 2006 roku odwiedził ją w szkole myśliwy Antoni Lisiewicz z propozycją, by Kowal wystartował w „Ożywić pola”, jej pierwszą reakcją była myśl: mam współpracować z zabójcami zwierząt?!

Sławomir Lipski zaraził pasją działania w akcji „Ożywić pola” już sześć szkół na swoim terenie

Dzisiaj nie tylko Jadwiga Wiśniewska, ale całe grono nauczycielskie w Kowalu wita Antoniego Lisiewicza jak przyjaciela i szkoły, i zwierząt. Podobnie jak praca np. Tadeusza Ryczaja i Włodzimierza Zwierzyka z koła „Wilk” w Husowie zaowocowała zrozumieniem i wśród dzieci z tamtejszej szkoły, i wśród rodziców, że myśliwi prowadzą hodowlę zwierzyny dzikiej, a nie strzelają na oślep i bez sensu (o co często nas się posądza).

Tradycja współpracy
Najłatwiej, oczywiście, budować kontakty ze szkołami w ramach akcji „Ożywić pola”, mogą myśliwi z tych kół łowieckich, które od lat, a nawet dziesięcioleci współpracują z młodzieżą i organizują kolejne akcje edukacyjne. Prym w tej dziedzinie wiedzie okręg rzeszowski i nie przypadkiem właśnie ta część Polski od samego początku trwania akcji „Ożywić pola” może poszczycić się niezmiennie największą liczbą szkół biorących udział w kolejnych edycjach naszego programu i największą liczbą laureatów.

Tadeusz Ryczaj (pierwszy z lewej) pracuje z uczniami z Husowa już od pięciu edycji „Ożywić pola”

W okręgu rzeszowskim pracowało się w PZŁ z młodzieżą po prostu od zawsze. Tadeusz Ryczaj był organizatorem pierwszych konkursów z młodzieżą „Każde dziecko przyjacielem lasu i zwierząt”. Leon Olszowy, myśliwy i leśnik, kiedy wspomina swój udział w takich działaniach, żartuje, że początki giną w pomrokach dziejów. Już na poważnie wymienia kolejne akcje i programy, realizowane z jego udziałem od blisko 30 lat, takie jak: „Każdy uczeń przyjacielem lasu i zwierząt”, „Zwierzęta pól i lasów – nasi bracia młodsi”, „Łowiectwo – Między naturą a kulturą” czy „Las i zieleń wokół nas”.

Patrząc z takiej perspektywy, trudno się dziwić, że przez kolejne lata szkoła w Bratkowicach, w której Leon Olszowy był w kolejnych edycjach koordynatorem z ramienia swojego koła, zajmowała zawsze miejsca w pierwszej dziesiątce laureatów. A kiedy w „Roku sarny” Bratkowicami zajął się inny myśliwy z koła, Ryszard Hałgas, Olszowy namówił do startu Zespół Szkół w pobliskiej Rudnej Wielkiej, która – choć nowicjuszka – dzięki także doświadczeniu i wsparciu koordynatora-myśliwego zajęła bardzo wysokie, szóste miejsce i zdobyła tytuł najlepszej szkoły, która wystartowała w naszym konkursie po raz pierwszy.

Zaproszenie ze szkoły
Czasami można też liczyć na inicjatywę i mądre myślenie nauczycieli. Tomasza Szozdę, a właściwie warszawskie koło „Bóbr”, znalazła Marta Kujawa nauczycielka z Publicznego Gimnazjum w Maciejowicach, zwycięzcy „Roku sarny”. Na zarządzie koła, wspomina Tomasz Szozda, uznano, że właśnie on – także z racji prowadzenia wcześniej wykładów z hodowli i ochrony zwierzyny dla studentów i młodzieży – powinien współpracować z Maciejowicami. I tandem Kujawa-Szozda okazał się superskuteczny.

Sławomir Lipski podczas jednego z konkursów edukacyjnych w ramach „Roku sarny”

Tak było też np. w wypadku szkoły w Leszczynie Szlacheckim (zwycięzcy konkursu „Roku zająca” i srebrnego medalisty w „Roku sarny”), która sama znalazła sobie myśliwego-koordynatora. Jej kierownictwo zwróciło się z prośbą o sadzonki i przeprowadzenie zajęć w szkole do leśnika i myśliwego zarazem Sławomira Lipskiego.
Potem już wszystko potoczyło się wartko i wkrótce Sławomir Lipski stał się prawdziwym przyjacielem szkoły i osobą, która pasją współpracy zaraziła także w poprzedniej edycji „Ożywić pola” dwie kolejne placówki oświatowe na terenie okręgu płockiego (wszyscy dotarli do szerokiego finału). Z informacji uzyskanych w lutym tego roku wynika, że myśliwy z WKŁ „Trop” ma już zachęcone do udziału w „Roku kaczki” aż sześć szkół, a na dodatek namówił inne koła, by także z ich terenu wystartowały w konkursie „Łowca Polskiego” kolejne szkoły.

Akcja „Łowca” inspiracją
Wielu myśliwych uczestniczących w naszej akcji podkreśla też, że inspiracją do działania było właśnie ogłoszenie konkursu „Ożywić pola” Zbigniew Skowronek napisał: Z programem „Ożywić pola” zetknąłem się na łamach miesięcznika „Łowiec Polski” i przyznam, że od samego początku urzekła mnie zarówno idea programu, jak również fakt, że program wychodzi poza struktury łowiectwa. Ta akcja nie dość, że przynosi wymierne korzyści dla otaczającego nas środowiska, to pozwala budować relację z lokalnymi środowiskami i ukazywać prawdziwy obraz łowiectwa.

W „Roku sarny” Zbigniew Skowronek opiekował się aż sześcioma szkołami – na zdjęciu z uczniami i nauczycielką szkoły w Antolce

Leon Olszowy wspomina, że kiedy pojawiła się akcja „Ożywić pola”, skoncentrował się na niej, rezygnując z działań na skalę lokalną. – Zaistniała możliwość rywalizacji w większej skali i porównania wyników swojej pracy pomiędzy regionami i okręgami w całej Polsce – zaznacza.

A Tomasz Szozda mówi, że „Ożywić pola” obserwował z zainteresowaniem od samego startu tego programu w 2005 roku. – Gdyby nie Marta Kujawa, pewnie sam bym w końcu ruszył do którejś ze szkół, by się w to włączyć – podkreśla.

Mniej przeciwników
To, co – niezależnie od efektów przyrodniczych i ekologicznych – jest ważne w akcji „Ożywić pola”, to możliwość dotarcia myśliwych do ludzi na swoim terenie. I poprzez młodzież szkolną i nauczycieli oddziaływanie na całą społeczność lokalną, w tym promowanie łowiectwa.

Leon Olszowy jest myśliwym i leśnikiem – przy każdej okazji podkreśla, że ochronę przyrody najlepiej realizować przez szkoły

Włodzimierz Zwierzyk opowiada, jak przed kilku laty, będąc w jednej ze szkół na pogadance związanej z „Ożywić pola”, zadał w pewnym momencie pytanie, które z dzieci zna i widziało wnyki i wtedy podniosło się w górę niemało rąk. Niektóre dzieci wprost mówiły, że „takie żelastwo” widziały w domu. Rok temu na takie samo pytanie słychać było odpowiedź, że dzieci już dawno powiedziały rodzicom, że „tego” robić nie wolno.

A Zbigniew Pawlus na pytanie, jaki widzi najważniejszy efekt akcji „Ożywić pola” dla swego koła, odpowiada – Od czasu, jak realizujemy na swoim terenie wasz program praktycznie nie ma niszczenia żadnych urządzeń w łowisku, nie tylko ambon, ale też lizawek czy paśników. Ludzie po prostu inaczej na nas dziś patrzą.

Mirosław Głogowski
ogólnopolski koordynator akcji
„Ożywić pola”

marzec 2012

Sojusznicy akcji „Łowca”

To zaledwie ośmiu spośród kilkuset myśliwych, którzy w ciągu sześciu edycji akcji „Ożywić pola” aktywnie wspierali nasz program. Pokazując tę ósemkę, chcemy wyrazić wdzięczność tym, którzy byli szczególnie aktywni i osiągali w naszej akcji najlepsze wyniki. Ci znakomici sojusznicy to:

  • Sławomir Lipski, WKŁ „Trop” z Warszawy, myśliwy od 2002 roku.
  • Antoni Lisiewicz, KŁ „Bór” z Włocławka, myśliwy od 1971 roku.
  • Leon Olszowy, WKŁ „Rogacz” z Rzeszowa, myśliwy od 1979 roku.
  • Zbigniew Pawlus, KŁ „Daniel” z Wołowa, myśliwy od 1974 roku.
  • Tadeusz Ryczaj, KŁ „Wilk” z Husowa, myśliwy od 1973 roku.
  • Zbigniew Skowronek, KŁ „Leśnik” z Krakowa, myśliwy od 2004 roku.
  • Tomasz Szozda, KŁ „Bóbr” z Warszawy, myśliwy od 1978 roku.
  • Włodzimierz Zwierzyk, KŁ „Wilk” z Husowa, myśliwy od 1975 roku.

 

 
Ożywić pola 2010/2011 - Rok sarny. © Łowiec Polski 2012